
Witaj Uncle
Mam mały problem. Ostatnio byłem w urzędzie pracy. Musiałem złożyć kilka papierów i poczekać na rozmowę z urzędniczką.
Kiedy wszedłem do pokoju “przyjęć” zobaczyłem bardzo fajną dziewczynę. Kojarzyłem ją już wcześniej, bo chodziła do mojej uczelni, więc od raz się uśmiechnąłem (ona odwzajemniła uśmiech).Po złożeniu papierów druga urzędniczka musiała wyjść na chwilę, więc postanowiłem, że zagadam do dziewczyny. Rozmowa układała się elegancko, szybko ją rozśmieszyłem pytając, czy ma taką władzę, żeby załatwić mi pracę szefa banku i ile gum do żucia by mnie kosztowało (tak się złożyło, że miałem kilka gum w kieszeni).
Po chwili (zgodnie z tym, co uczysz) poprosiłem ją o numer telefonu i adres email. Dała bez wahania. Później wróciła druga urzędniczka, więc musiałem wrócić do swoich spraw.
Wychodząc widziałem, że urząd zamykają o 15:30 a ja mieszkam nie daleko, więc pomyślałem, że zrobię niespodziankę i przyjdę na 15: 30 żeby ją odprowadzić do domu. Problem w tym, że ona nie wydawała się już taka zainteresowana. Nie za bardzo śmiała się z żartów, a potem jak chciałem się umówić, to tłumaczyła się brakiem czasu.
Moje pytanie brzmi:Co zrobiłem źle?
Jak wiadomo praktycznie wszystkie kobiety uwielbiają taniec. Nie znam żadnej dziewczyny, któż miałaby negatywne nastawienie do tańczenia. Z drugiej strony znam wielu mężczyzn, którzy nie umieją tańczyć, nie chcą tańczyć albo się wstydzą.


