Przeglądając sobie z rana Internet, trafiłem na ciekawy artykulik, a tytuł jego brzmi:
“Mężczyźni mają gorzej”
Na początku dam Ci mały przedsmak, tego co Cię zaraz czeka (spoko ja też to przeszedłem)
Jak przeciwdziałać dyskryminacji mężczyzn? (od Uncle – czytaj jak produkować więcej łajzowatych facetów;) Stworzenie specjalnego funduszu na leczenie i zapobieganie przedwczesnej śmiertelności mężczyzn, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, promowanie urlopów wychowawczych mężczyzn (od Uncle – Armagedon! Apokalipsa!), próba wpływu na kulturę masową często pokazującą mężczyzn jako nieokrzesanych idiotów, których jedyną rozrywką jest przemoc – oto kilka pierwszych z brzegu praktycznych rozwiązań ( od Uncle – ROTFL). Ale systematyczną dyskryminację mężczyzn – przeoczony przez wszystkich skandal – uda się zwalczyć wyłącznie wtedy, gdy zwalczymy resztki dominującej w naszych głowach kultury “patriarchalnej” – tego przekleństwa mężczyzn (od Uncle – autor sie przejęzyczył, powinno być przekleństwa ŁAJZ).
Jeśli masz chwilę czasu, to polecam go przeczytać w całości (jest an dole wpisu i zajęło to mi, jakieś 7 minut). Zobaczysz jak wygląda myślenie łajzy – nie mężczyzny. Małej płaczącej cipki, która żali się, że jest dyskryminowana, a ładne kobiety mają lepiej. Zobaczysz jak system wpaja mężczyznom poczucie, ze są gorsi od atrakcyjnych kobiet. Ten artykuł doskonale pokazuje, jak myślą mężczyźni łajzy – słabi, zniewieścieli faceci, którzy uciekają od tego do czego są powołani: bycia mężczyzną.
Jednocześnie muszę się Ci do czegoś przyznać, ja również byłem łajzą. Jakieś 5 lat temu również miałem podobne myślenie, co autor tego artykułu. Jednak ja się nawróciłem…
PRZEMYŚLENIE: Przeczytaj ten artykuł i na chwilę wyobraź sobie, że masz takie myślenie (jak autor). Wyobraź sobie, że jesteś facetem, który żali się, jak to kobiety mają lepiej w życiu, szczególnie te piękne. Zrób to teraz!
Tak więc jesteś małą płaczącą cipką (bez obrazy dla kobiet) , zastanów się czy inteligentna, pewna siebie, atrakcyjna kobieta na poziomie, zainteresuje sie facetem, który uważa, że piękne kobiety mają lepiej i że mężczyźni są dyskryminowani i są gorsi. Jak sądzisz czy ona zaakceptuje Twoje użalanie nad sobą i powie:
“Mój ty misiu, rzeczywiście ty jako facet masz gorzej, pozwól że przytulę Cię do mojego idealnego biustu rozmiar D i ukoję Twoje wewnętrzne problemy. Obronię cię maleńki i już żadna dziewczyna nie będzie cię dyskryminować”.
Jak bardzo jest prawdopodobny taki scenariusz?
Bardziej prawdopodobne jest to, że ona kopnie Cię w dupę, w głęboki dół z napisem “Frajerzy”, gdzie spotkasz więcej takich jak Ty. Później poszuka sobie prawdziwego mężczyzny. Kreatora swojej rzeczywistości, a nie chorągiewki. Rozumiesz o czym mówię?
Pomyśl teraz kto zainteresuje się taką męska łajzą? Jaki typ kobiety poleci na skarżącą się łajzę? Jeśli czytałeś już mój poradnik “8 największych błędów, które mężczyźni popełniają z kobietami“, to znasz już dokładniej termin bycia łajzą. Jeśli go nie czytałeś, to możesz go ściągnąć:
8 największych błędów, które mężczyźni popełniają z kobietami
Jeśli podzielasz myślenie autora tego artykułu, to:
a)współczuję Ci
b)wybaczam popełnione winy (ja również kiedyś zawiniłem takim sposobem myślenia)
c)pomogę się nawrócić
Serio, kiedy czytam takie coś, myślę jedno:
CO ZA PIEPRZONE BZDURY!!!
Nie dziwię się jednocześnie, że tyle facetów ma problem z chociażby zagadaniem do obcej dziewczyny. Jeśli media ładują nam od małego takie gówno do głowy, jak ma być inaczej? Wciąż będą produkowani kolejni zniewieścieli faceci. Małe cipki, które płaczą, bo dziewczyna nie odpuściła wystarczająco szybko sygnału na telefon albo nie odpowiada na SMS.
Sterowane marionetki, którymi pierwsza lepsza panienka będzie bawić się i wyzyskiwać do momentu, aż nic więcej z niej nie będzie można wycisnąć. Taka przyszłość czeka ten typ “mężczyzn”.
Dobra teraz czas na lekturę:
Mężczyźni mają gorzej
Tomasz Żuradzki
Współcześni mężczyźni dokonują faustowskiej transakcji: oddają kilka lat życia w zamian za iluzję
Zacznijmy od tego co oczywiste – mężczyźni żyją krócej. Dawne koleżanki z klasy przeżyją mnie nie o rok czy dwa, ale średnio o osiem lat. Mężczyźni umierają znacznie wcześniej nie dlatego, że tak ukształtowały ich ślepe siły ewolucji, albo dlatego, że Bóg chce mieć ich szybciej przy sobie. Mężczyźni żyją krócej, bo w naszej ponoć patriarchalnej kulturze Zachodu ich życie jest mniej cenione niż życie kobiet.
Feministki mają rację, głosząc, że należy się rozprawić z resztkami owej “patriarchalnej” kultury Zachodu. Ale należy się z nimi rozprawić nie tylko dlatego, że czasami upośledzają kobiety, lecz głównie dlatego, że dyskryminują mężczyzn. Krótsze życie mężczyzn to jedynie końcowy rezultat całego systemu upośledzających mężczyzn zachowań i norm społecznych.
Ile jest warte życie mężczyzny
Porównajmy dwie sytuacje – w pierwszej kobieta uderza mężczyznę, w drugiej mężczyzna uderza kobietę. To drugie wywołuje zdecydowanie większe oburzenie. Zróżnicowanie dopuszczalności przemocy ze względu na płeć widać też w statystykach dotyczących przemocy względem dzieci – zarówno ojcowie, jak i matki bardziej skłonni są uderzyć syna niż córkę.
To niezauważalne na pierwszy rzut oka zróżnicowanie wrażliwości miewa czasami straszliwe konsekwencje. Do powszechnej świadomości dotarła tragedia 20 tys. bośniackich kobiet zgwałconych podczas wojny w Bośni. Ale czy mamy świadomość, że spośród ok. 100 tys. zabitych w tej wojnie 90 tys. to mężczyźni? Podobnie było w czasie konfliktu w Kosowie w latach 1998-99 – tam też 90 proc. z 12 tys. albańskich ofiar to mężczyźni. Nie da się tego skwitować formułką, że to oni walczą: mężczyźni stanowili 75 proc. spośród 40 tys. cywilnych ofiar wojny w Bośni.
Specjalnie cytuję statystyki współczesnych konfliktów, w których wśród ofiar jest relatywnie dużo cywili, w tym kobiet. Gdy przyjrzymy się dawniejszym wojnom, zyskamy bardziej wstrząsający obraz: wśród 8,5 mln ofiar I wojny światowej kobiety stanowiły nieliczne wyjątki. Dawne wojny to holocaust mężczyzn.
Czy wojna to naprawdę “męska sprawa”? Odpowiedź, że mężczyźni są “z natury” bardziej agresywni, nie załatwia sprawy – zdecydowana większość zdrowych na umyśle mężczyzn nigdy nie chciała służyć w wojsku. Tymczasem nawet współcześnie pokutuje przekonanie, że życie kobiet jest bardziej święte. Choć stanowią one ok. 11 proc. personelu amerykańskich sił zbrojnych wysłanych do Iraku, to spośród prawie 4 tys. zabitych tam dotąd amerykańskich żołnierzy tylko 95 to kobiety (2,4 proc.).
Ta pogarda wobec męskiego życia przenika do kultury masowej. Jak wyliczył Warren Farrell w wydanej w tym roku przez Oxford University Press książce “Does Feminism Discriminate Against Men?” ["Czy feminizm dyskryminuje mężczyzn?"], przeciętne amerykańskie dziecko do 18. roku życia ogląda na ekranach telewizorów i kin 40 tys. zabójstw. 97 proc. ofiar tej jatki to mężczyźni.
Mężczyźni są zabijani, bo tak się przyjęło w naszej “patriarchalnej” kulturze. Trudno zaprzeczyć, że jest coś niepokojącego w zróżnicowaniu wrażliwości w zależności od płci ofiary.
Kobiety przodem
To zróżnicowanie odbija się w systemie sprawiedliwości. Amerykańskie statystyki pokazują, że kobiety popełniają niemal tyle samo zabójstw w małżeństwie (41 proc.), ile mężczyźni. Ale już średni wyrok za takie zabójstwo w USA różni się znacząco: 17,5 roku więzienia dla mężczyzny i 6,2 dla kobiety. Jeśli mężczyzna zabija kobietę, to jest zwyrodnialcem, dla którego nie ma usprawiedliwienia. Jeśli jest odwrotnie, to kobieta miała pewnie jakiś powód, a ofierze i tak się należało.
Łatwość, z jaką podchodzimy do przemocy wobec mężczyzn, odzwierciedla się w codziennej obojętności względem życia zdrowia mężczyzny. Polscy mężczyźni ponad trzy razy częściej niż kobiety umierają na skutek nieszczęśliwych wypadków, stanowią też ponad 90 proc. zmarłych w wypadkach przy pracy. Mężczyźni stają się ofiarami utrwalonej w “patriarchalnej” kulturze Zachodu zasady “kobiety przodem”. Jej symbolicznym przykładem jest znacznie większa liczba kobiet, która przeżyła katastrofę “Titanica”. Nie łudźmy się, że był to odległy w czasie wyjątek. Jak zauważył David Benatar w artykule “The Second Sexism” ["Drugi seksizm"] opublikowanym w 2003 r. w piśmie “Social Theory and Practice”, nawet rutynowa informacja w telewizyjnych wiadomościach o wojnie czy katastrofie zawsze zawiera informację o tym, ile zginęło “kobiet i dzieci”. Mężczyznom zostaje kategoria: “inni”.
Obojętność dla zdrowia mężczyzn doskonale widać na przykładzie służby zdrowia. Mimo skandalicznej różnicy w średniej długości życia na niekorzyść mężczyzn opieka zdrowotna w krajach Zachodu nastawiona jest na leczenie kobiet. 85 proc. wydatków National Institutes of Health – amerykańskiej instytucji zajmującej się badaniami medycznymi – to wydatki na choroby niezwiązane z płcią. Jednak aż 10 proc. wydatków dotyczy chorób typowo kobiecych, a tylko 5 proc. – typowo męskich, choć w USA mężczyzna przeciętnie żyje o pięć lat krócej niż kobieta. Przykładowo, na badania nad rakiem piersi przeznacza się w USA 600 proc. tego, co na badania nad rakiem prostaty, choć mężczyzna ma niemal takie same szanse umrzeć na raka prostaty jak kobieta na raka piersi.
Mężczyźni żyją, by pracować
Brak szacunku dla życia i zdrowia mężczyzn to niejedyna forma dyskryminacji. “Paternalistyczny” system określający relacje w rodzinie czy stosunek do pracy zawodowej jest – wbrew temu, co twierdzą feministki – przekleństwem facetów. To od nich wymaga się, by byli stanowczy, silni, agresywni (oczywiście wyłącznie względem siebie), nastawieni na sukces i pieniądze. To mężczyznom zakazuje się płaczu, a słabość czy podatność na zranienie traktowane są jako niemęskie.
Praktyczne skutki tego zróżnicowania są oczywiste. Weźmy utratę pracy. Dla mężczyzn bezrobocie przekłada się na gorsze perspektywy na znalezienia partnerki, załamanie nerwowe, podatność na choroby, a wreszcie skrócenie długości życia. Jak pisał cytowany już Warren Farrell, ukształtowane w naszej kulturze wzorce “męskości” i “kobiecości” sprawiają, że “bezrobocie jest dla mężczyzny tym, czym gwałt jest dla kobiety”.
Z kolei za status społeczny kobiety odpowiada głównie “jej mężczyzna”. Ten scenariusz utrwalają wzorce kultury masowej, w której biedna, ale inteligentna/pracowita/ładna dziewczyna łatwo znajduje partnera z wyższej warstwy. Dla mężczyzny taki skok w górę jest w naszej kulturze znacznie trudniejszy. To tłumaczy, dlaczego mężczyźni są bardziej skłonni do ryzyka. I dlaczego większość z nich spędza życie na nudnej i wyjaławiającej pracy.
Łatwo zobaczyć, co się dzieje, kiedy mężczyzna próbuje wyjść z kulturowo określonej roli, jak niebezpieczna jest dla niego jakakolwiek porażka czy słabość. Amerykańskie dane pokazują, że małżeństwa, w których mężczyzna zarabia mniej od kobiety, częściej się rozpadają. Rośnie też – i to gwałtownie – ryzyko niewierności kobiet. Helen Cronin, zajmująca się społecznymi konsekwencjami ewolucji, biolożka z London School of Economics, podaje, że wśród rodzin z amerykańskich klas wyższych szansa, że mężczyzna nie jest faktycznym ojcem, jest mniejsza niż 1 proc. Wśród mieszkańców slumsów, w których mężczyzna przez długi czas pozostaje bez pracy, ten odsetek wzrasta do 30.
Inny przykład wychodzenia z kulturowo przypisanej roli to sfera domu i dzieci. Przed mężczyznami, którzy chcą wychowywać dzieci, stoi w mur zbudowany z prawnych barier i społecznej anatemy. Wystarczy przywołać procesy rozwodowe, gdzie mężczyźni podlegają systematycznej dyskryminacji: 97 proc. dzieci po rozwodzie rodziców trafia w Polsce do matek.
Wpajanie społecznych ról zaczyna się w dzieciństwie. Dziewczęta zazwyczaj lepiej się uczą, np. polskie maturzystki w 2007 r. dostały średnio 3 pkt więcej od swych kolegów. Podobnie jest niemal we wszystkich wysoko rozwiniętych krajach: chłopcy gorzej się uczą, częściej są wyrzucani ze szkoły i rzadziej idą na studia (w Polsce 56 proc. studiujących to kobiety). Czy chłopcy są z natury głupsi? Ten, kto by tak twierdził, stawiałby się w roli XIX-wiecznego przeciwnika dopuszczenia kobiet na uniwersytety powołującego się na ich “naturalną niezdolność do nauki”.
Ankiety przeprowadzane na amerykańskich uniwersytetach pokazują, że kobiety chętniej wybierają te zawody, które dają większą satysfakcję, są bezpieczniejsze i mniej uciążliwie; mężczyźni – te, które dają więcej pieniędzy. Skąd więc powszechne oburzenie na to, że mężczyźni zarabiają nieznacznie więcej od kobiet? Mężczyźni muszą pracować ciężej i dłużej, dlatego że zmusza ich do tego dominujący w naszej kulturze podział ról. Kobiety zarabiają mniej nie dlatego, że są dyskryminowane, tylko dlatego, że słusznie uważają, iż są na świecie ciekawsze rzeczy niż spędzanie 12 godzin dziennie w pracy. Innymi słowy, kobiety wybierają lepsze i dłuższe życie. Mężczyźni takiego wyboru nie mają.
Patrząc na wciąż dominujący podział ról społecznych, można zrozumieć statystyki dotyczące samobójstw – polscy mężczyźni popełniają je ponad sześć razy częściej niż kobiety. Jeśli przyjrzymy się temu, kiedy mężczyźni je popełniają, zorientujemy się, że jest to skorelowane z wchodzeniem w męskie role społeczne. Amerykańskie dane pokazują, że pomiędzy dziewiątym a 14. rokiem życia chłopcy popełniają samobójstwa trzy razy częściej niż dziewczynki, pomiędzy 15. a 19 – cztery, a pomiędzy 20. a 24. – już sześć razy częściej. Zaś odsetek samobójstw po 85. roku życia jest u mężczyzn 13 razy wyższy niż u kobiet. Ten ostatni wskaźnik dobrze obrazuje dominującą w naszej kulturze zasadę: mężczyzna słaby to mężczyzna zbędny.
Co robić?
Dyskryminacja mężczyzn jest wyjątkowo perfidna, bo w powszechnym mniemaniu to my – faceci – mamy lepiej. Skąd ta ślepota? Bo nikomu nie jest na rękę dostrzeżenie tego zjawiska. Przeróżni jaskiniowi konserwatyści, których nie brak szczególnie w Polsce, podkreślają naturalne różnice pomiędzy płciami. W sukurs idzie im zbanalizowana wersja teorii ewolucji. Wszyscy znamy bajkę o mężczyznach idących na polowanie i kobietach zostających z dziećmi. Nawet jeśli w tej opowieści tkwi ziarno prawdy, a oparte na płci różnice w rolach społecznych mają jakieś ewolucyjnie ukształtowane podstawy, to jeszcze nieto powód, by przez wzgląd na sprawiedliwość nie próbować niwelować tego zróżnicowania.
Zaślepieni “obrońcy tradycyjnych wartości” nie zauważają zresztą, że to, co pozostało dziś z “patriarchalnej” kultury, jest przekleństwem mężczyzn, którzy dokonują faustowskiej transakcji: oddają kilka lat życia w zamian za iluzję władzy. Jest to iluzja, bo w wyzwolonych – w dużym stopniu – z materialnych potrzeb społeczeństwach prawdziwa władza należy nie do tych, którzy kontrolują zasoby materialne, lecz do tych, którzy kontrolują swoje życie. A z tego punktu widzenia kobiety urządziły się znacznie lepiej. We wszelkich najważniejszych kategoriach dotyczących jakości i długości życia są przed mężczyznami: żyją o całe lata dłużej, są zdrowsze i lepiej wykształcone. A przede wszystkim częściej mogą kształtować swoje życie tak, jak naprawdę chcą, gdy tymczasem mężczyźni zabijają się w pogoni za iluzjami władzy, prestiżu i pieniędzy.
Oczywiście trudno zaprzeczyć, że wciąż istnieją miejsca na Ziemi, w których to kobiety mają gorzej, i to znacznie gorzej. Co więcej, w niektórych aspektach (np. przemoc domowa czy molestowanie w pracy) dotyczy to także krajów wysoko rozwiniętych. Ale w naszej kulturze, ogólnie rzecz biorąc, to mężczyźni mają gorzej.
W kwestii emancypacji społeczeństwa Zachodu utknęły w pół drogi: zwalczono większość tego, co upośledzało kobiety, ale wszystko to, co dotyczyło mężczyzn, pozostało nietknięte. W rezultacie, o ile kobiety w krajach Zachodu już dawno wyzwoliły się z okowów “patriarchalnej” kultury, o tyle mężczyźni wciąż w nich tkwią.
Spora w tym rola feministek, które – niczym górnicy walczący o prawo do wcześniejszej emerytury za pomocą łomów na ulicach Warszawy – podnoszą rwetes, ilekroć poczują, że interes ich grupy jest zagrożony. To one utrwalają w społecznej świadomości mit, że mężczyźni są ciemiężcami, zwyrodnialcami, szowinistami, seksistami i gwałcicielami czerpiącymi korzyści z rzekomej niedoli bezbronnej płci pięknej. Jednocześnie milczą wobec współcześnie najbardziej okrutnych form dyskryminacji ze względu na płeć – tych, które dotykają mężczyzn.
Jak przeciwdziałać dyskryminacji mężczyzn? Stworzenie specjalnego funduszu na leczenie i zapobieganie przedwczesnej śmiertelności mężczyzn, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, promowanie urlopów wychowawczych mężczyzn, próba wpływu na kulturę masową często pokazującą mężczyzn jako nieokrzesanych idiotów, których jedyną rozrywką jest przemoc – oto kilka pierwszych z brzegu praktycznych rozwiązań. Ale systematyczną dyskryminację mężczyzn – przeoczony przez wszystkich skandal – uda się zwalczyć wyłącznie wtedy, gdy zwalczymy resztki dominującej w naszych głowach kultury “patriarchalnej” – tego przekleństwa mężczyzn.
UPDATE:
Przeglądałem kilka komentarzy i ansczęście są jeszcze zdroworozsądkowe głosy, szkoda że jest to głos kobiety:
AgataW
Mężczyźni umierają wcześniej z powodu chorób odtytoniowych i z
powodu alkoholizmu. Nie dorabiajmy do tego ciemieżniczej
ideologii… Autor chyba próbuje usprawiedliwić swoje porażki
życiowe…. Trzeba być dorosłym i zdać sobie srawę, że za swoje
niepowodzenia jest się samemu odpowiedzialnym…
Dobra teraz przeczytaj ten artykuł.



Ściągnij darmowe raporty
i dowiedz się:
“Jak zdobyć kobietę?”
Wystarczy wpisać swój adres email oraz imię, a już niedługo dostaniesz trzy raporty, z których dowiesz się.
> Jak być mężczyzną, który uwiedzie każdą kobietę?
> Jak podejść do obcej kobiety, którą chcesz poznać i co dokładnie mówić, aby zdobyć jej numer telefonu lub mail?
> O czym i na jakie tematy rozmawiać z kobietą, aby wzbudzić jej zainteresowanie?
> Jak używać mowy ciała, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić zainteresowanie obcych kobiet?
> Gdzie ją zabrać i co robić na pierwszej randce, aby doszło też do drugiej, trzeciej…?
> Jak odczytywać kobiecą mowę ciała i skąd wiedzieć, czy dana kobieta jest Tobą zainteresowana?
> Jak wzbudzić pewność siebie, która pozwoli Ci zachowywać się swobodnie w towarzystwie najpiękniejszych nawet kobiet?
“Wypełnij poniższy formularz”
wstawiając swoje imię i mail, z którego korzystasz. W ciągu kilku minut otrzymasz dostęp do wszystkich darmowych raportów i kursów.

Nie zgadzam sie z Agatą ponieważ taka jest prawda. Kiedyś walczyłyście o równe prawa a dzisiaj choć emerytury są o pięc lat u was wcześniej to jeszce chcecie wyskubać większą różnicę wieku. Kobiety żyją dłużej i prawdopodobnie dla tego, że są lepiej traktowane. Rozmumiem: dzieci, dom, rodzina to główne zmartwienia kobiety ale męszczyzna musi jeszce bardziej dbać o to plus jeszce musi utrzymać to wszystko na co się starał. Nie zazdroszczę kobietą bycia nią ale dobrze by było gdyby prawa zrównano a ideę brutalnego męszczyzny zmieniono na łagodnego i opiekuńczego męszczyznę który w porównaniu do kobiet am kilkarotnie mniejsze prawa.
Problemem jest taki że nasze społeczeństwo ewoluuje szybciej, niż nasz mózgi. Można mówić różne ideologiczne rzeczy, lub przyjąć świat takim jakim jest i umieć żyć w nim.
Agata W. uważa że wszyscy faceci piją i palą, czyli potwierdza femninazistyczny stereotyp. Szkoda czasu na dyskusję gdy ktoś wykazuje taką postawę. Tak czy inaczej, pani Agato, nie pale i nie pije przynajmniej nie więcej niż babony na około mnie, i mam zamiar żyć jak najdłużej że by uprzykrzać życie wszystkim kobietonom którym się wydaje że są kimś lepszym, czyli tobie Agatko też…
A może długość życia mężczyzn (w niektórych przypadkach) ma związek ze spędzaniem czasu po pracy i odżywianiem. Z tego można zaobserwowac mężczyźni najchętniej po powrocie z pracy do domu siedzą przed telewizorem. Natomiast ulubioną potrawą jakże często jest mięso (duużo mięsa). Kobiety częściej po prostu krzątają się po domu, mają więcej ruchu i odżywiają się zdrowiej. Co do wychowywania to tu się zgodze że są niezaprzeczalne różnice w traktowaniu dziewczynek i chłopców na korzyść tych pierwszych (nie zawsze). Dziewczynki mogą bez skrępowania płakać, okazywać słabość, podczas gdy chłopiec powinien tłumić podobne zachowania. Natomiast jakoby rzekomej niemożnosci czy utrudnień w zdobyciu wykształcenia to tu każdy jest kowalem swojego losu. Jednym się chce, innym się nie chce uczyć, bez znaczenia jakiej są płci.
Czytając po roku zauważyłem pewną dziwną tendencje, a mianowicie wizję jak wygląda życie mężczyzn i kobiet w małżeństwie. Bo widzę tu stereotypowe poglądy jak to wygląda, a przecież coraz częściej jest zupełni inaczej. Niby łamiemy różne schematy, a taki podstawowy nadal jest w podświadomości większości osób. I nie zdziwiłbym się gdyby po dobrym okresie poderwania, chodzenia z sobą, był masakryczny okres stałego związku, przez właśnie wrócenie do starych schematów, moim zdaniem nudnych i mnie odrzucających.
Co do długości życia, to przyczyn może być wiele, i nie znajdzie się jednaj. To jest na pewno złożenie wielu czynników, jak chociażby jak radzimy sobie z emocjami, które zatrzymywane w sobie są okropnie destruktywną siłą (palenie, alkoholizm też z nich się wywodzą, jako metody “rozwiązania” problemów emocjonalnych).
Trochę Cię poniosło Wujku
Ale masz rację – społeczeństwo hoduje takich jak my! Szczerze mówiąc nie chciało mi się czytać tego artykułu (wystarczy mi przedmowa), ale wiem, że media w pocie czoła wręcz starają się, żeby zrobić z mężczyzn nieudaczników oglądających pornole w necie i nie wychodzących nawet z domu, żeby poznać kogoś ciekawego… Niestety… Nasza sprawa, żeby to jakoś odwrócić!
Dużo racji. Tyle że nikt nie kazał facetom honorować partriarchatu, jeżeli jest taki szkodliwy – zresztą to nie kobiety go siłą narzuciły.
A media? Oczywiście, że promują przemoc, pokazują facetów – zabójców, gwałcicieli, coraz to gorsze filmy. Tylko że te programy też przygotowują mężczyźni. Zastanówcie się, na ile inni mężczyżni psują wizerunek swojej płci.
No a jeżeli facetom media wciskają do głowy, że dziewczynę trzeba “kupić”, ona może wręcz czuć odrazę – bycia jakąś bardziej cywilizowaną dz…, u której wykupuje się prawo do uprawiania seksu, posługi domowej czy urodzenia dziecka, a jak nie spełnia wymogów – zamienia na lepszy model. I jeszcze nieraz narzeka na forach, ile to inwestycja kosztowała.
prawde mowiac jestem zdziwiony ze niepolal sie tu lament feministyczny kobiet ktory by zdeptal tekst autora, ale widocznie przerazliwa prawda budzi respekt, ze mamy doczynienia z perfidnym zyciem ktore obciaza mezczyzne ciezarem a jednoczesnie mezczyzna jest sila wykonawcza ktora zbudowala wszechobecna strukture (wiezowce pralki samochody podpaski etc) a do tego wszystkiego musi jeszcze doplacac, miec wlasna prezencje a relacje kobieco meskie nie sa przychylne dla mezczyzn, mezczyzna musi jeszcze uzyc mozgu takze do zdobycia kobiety, natomiast oczywiste nastepstwa dewiacji psychicznych alkocholizm tyton sa z uwielbieniem wykorzystywane przez kobiety do przybijania ostatnich gwozdzi do trumien mezczyzn
Sprawa jest duzo bardziej powazna niz to co opisuje tekst autora, te wszystkie elementy dyskryminacji napotykane w calym zakresie zycia (chyba ze ktos widzi dyskryminacje kobiet – ale pewnie dotyczy mniejszego zarobku z racji latwiejszej pracy lub niemozliwosci pracowania kobiety w pracy typowo meskiej jak brud kurz, wysokie ryzyko) to kropla w morzu.
Mamy doczynienia z sexualna machina misternie zbudowaną od poczatku dziejów, ktora jest fundamentem egzystencji kobiet
Dobra, będzie poważnie, więc się przygotować.
Wujku, przykro mi to mówić, ale to pier**olisz głupoty.
Po pierwsze, nie obchodzi mnie zdanie kobiet na temat mojego zdania, na temat dyskryminacji mężczyzn, czy kobiet. To jest MOJE zdanie, a skoro je mam, to znaczy, że dzieje się tak z jakiegoś powodu i ma ono odzwierciedlenie w rzeczywistości i to JA WYBRAŁEM TAKIE MIEĆ. I nikomu nie muszę się z tego tłumaczyć. A już z całą pewnością nigdy nie zmienię zdania tylko po to, żeby się PODLIZAĆ KOBIECIE. Akceptacji to one mogą szukać u mnie, jeśli mają taką potrzebę, nie ja u nich. Bo w końcu po to jestem mężczyzną, żeby robić i myśleć to co ja uważam za słuszne. Inaczej nie byłbym mężczyzną.
Inna sprawa, czy takie myślenie ułatwia mi czy utrudnia kontakty z kobietami. Ale z drugiej strony nie widzę najmniejszej potrzeby opowiadania (ani tym bardziej wykłócać się, czy żalić, bo to bez sensu. Co by zresztą to dało?) tego kobietom, które poznaję. Co innego, gdybym był w długim związku. Wtedy jeśli uznam, że partnerka ma prawo lub powinna znać moje zdanie (czyli w praktyce np. mnie o to zapyta), to jej powiem (oczywiście NIE będę jej go narzucał – ma prawo myśleć inaczej). A jeśli ona tego nie akceptuje, to droga wolna. Są inne kobiety.
Tak w ogóle Wujku, to chyba nie przemyślałeś sobie dobrze tematu, zanim napisałeś artykuł. Czy uważasz, że to sprawiedliwe, że w przypadku rozwodów 97% kobiet dostaje prawo do opieki, a tylko 3 % mężczyzn. Czy to jest dobre dla tych dzieci? Lepsza jakakolwiek matka, niż dobry ojciec – tak ma wyglądać wychowywanie dzieci? Czy to sprawiedliwie tak traktować tych mężczyzn, którzy często są naprawdę dobrymi ojcami? Zasłużyli sobie czymś na to? No pomyśl Wujku, ale przez chwilę tą dużą główką, nie tą małą.
Nie pomyślałeś też pewnie o tym, że to że tak wielu facetów ma zaniżoną samoocenę, co przekłada się na ich całe życie, łącznie z kontaktami z kobietami, wynika z tego, o czym pisze autor. I tylko dlatego właśnie może istnieć twoja witryna i jest na nią zapotrzebowanie. Tak jesteśmy wychowywani.
I czy według ciebie sprawiedliwym/godnym/dobrym społecznie czy jakkolwiek to nazywasz w swoim umyśle jest, że wiek emerytalny mężczyzn jest o 5 lat wyższy, mimo, że żyją aż 8 lat krócej od kobiet? Może ty nie pracujesz na etacie, ale 95% facetów niestety tak i co im przyjdzie z tej pracy, skoro “wolnością” na emeryturze pocieszą, jeśli w ogóle tak można o tym mówić, co najwyżej kilka lat i to w wieku, gdy już naprawdę niewiele będę mogli, bo zdrowie im nie pozwoli? I nie chodzi mi tu o to, żeby zwiększać wiek emerytalny kobiet, bo to się mija z celem. Nie interesuje mnie żadna wojna między płciami, ani myślenie typu “wet za wet. dowalić sukom” itp głupoty. Nie. Należy obniżyć wiek emerytalny mężczyzn. Naprawdę nie chciałbym, żeby kiedyś mój syn wychowywał się i wyrastał w takim chorym systemie, w jakim teraz my żyjemy. Jasne, mogę go nauczyć bycia prawdziwym facetem, ale co, jak mnie zabraknie? No zastanów się Wujku. Kolejny nieszczęśliwy mężczyzna, któremu wyrastanie w naszej kulturze spieprzyło życie?
Co do wypowiedzi Agaty (w ogóle to od kiedy zdanie jakiejś kobiety jest aż tak ważne Wujku?), to czy faceci, którzy z taką łatwością są zabijani na wojnach – i nie mówię o żołnierzach, ale o cywilach – to giną też przez tytoń i alkohol, czy może jednak od kul ludzi, którzy nie przejmują się ich życiem? Może jednak po prostu życie tych mężczyzn jest tak mało cenne dla wroga, że łatwo przychodzi im ich zabijać, jak pisze autor. Trochę logiki drogie dzieci.
Inny przykład. Z życia wzięty. Mój najlepszy przyjaciel wykrwawił się w karetce po wypadku, ponieważ szpital uznał, że nie mają dla niego miejsca i odesłał go do innego szpitala. Po drodze zmarł. To jest kurwa sprawiedliwe albo dobre? Chyba jednak coś jest nie tak z tym cenieniem życia mężczyzn, nie uważasz Wujku… Agato? Bo kto jak kto, ale on był najlepiej radzącym sobie w każdym aspekcie życia, łącznie z kobietami, facetem jakiego znałem. Był naprawdę szczęśliwym gościem, wszyscy go uwielbiali, miał wszystko. Więc NIE! To nie tytoń go zabił, ani nie alkohol, ani żadna nieudolność życiowa. Zabiła go obojętność.
Więc Wujku, zanim powiesz coś głupiego i zaczniesz obrażać za poglądy kogoś, kogo nawet nie znasz i nie wiesz, jakie motywy nim kierują, zastanów się wcześniej dobrze 3 razy, bo od tych twoich Alfa-mądrości robi się czasami mdło.
PS. Tak na marginesie. Autor wspomniał coś o tym, że gorzej społecznie widziane jest uderzyć kobietę, niż mężczyznę. Często jest tak, że faceci np. w małżeństwach dają się bić i poniżać kobietą tylko dlatego, że wpojono im, że “dziewczynek się nie bije”, co jest po prostu śmieszne. Wiesz dlaczego Don Frye (były zawodnik UFC), powiedział, że ostatnimi prawdziwymi mężczyznami na świecie są Rosjanie? Bo tam by coś takiego w życiu nie przeszło. Rosjanie traktują kobiety równo jak facetów, a nawet uważają się za lepszych, zupełnie przeciwnie do Polaków i Zachodu. Rosjanie po prostu znają swoją wartość. Pojedź na Wschód Wujku i przekonasz się, co to znaczy być tym prawdziwym Alfa.
Co do sytuacji jak powyżej, ja mam zasadę, że po prostu nie biję słabszych, z wyjątkiem sytuacji, kiedy naprawdę sobie na to zasłużą, albo w obronie własnej.
Aha, zapomniał bym dodać, że często fakt, że kobiety pozwalają sobie na shit testy i głupie gierki, czy to, że “facet musi się starać” (oczywiście nie musi bardziej niż kobieta, ale większość to robi, mam wrażenie, że nawet Wujek. Przyznaj się, podlizujesz się czasami? ;>) wynika między innymi z tego, jak jesteśmy wychowywani. A tak na zdrowy chłopski rozum Wujku, to chyba lepiej sobie ułatwiać życie, niż utrudniać, nie uważasz?
Widzę, że skasowałeś mój komentarz Wujku. Czyżby krytyka była ci nie w smak? W każdym razie miałem go zapisanego więc wrzucę jeszcze raz, bez niecenzuralnych słów. Pasuje?
Dobra, będzie długo, więc się przygotować.
Wujku, przykro mi to mówić, ale gadasz głupoty.
Po pierwsze, nie obchodzi mnie zdanie kobiet na temat mojego zdania, na temat dyskryminacji mężczyzn, czy kobiet. To jest MOJE zdanie, a skoro je mam, to znaczy, że dzieje się tak z jakiegoś powodu i ma ono odzwierciedlenie w rzeczywistości i to JA WYBRAŁEM TAKIE MIEĆ. I nikomu nie muszę się z tego tłumaczyć. A już z całą pewnością nigdy nie zmienię zdania tylko po to, żeby się PODLIZAĆ KOBIECIE. Akceptacji to one mogą szukać u mnie, jeśli mają taką potrzebę, nie ja u nich. Bo w końcu po to jestem mężczyzną, żeby robić i myśleć to co ja uważam za słuszne. Inaczej nie byłbym mężczyzną.
Inna sprawa, czy takie myślenie ułatwia mi czy utrudnia kontakty z kobietami. Ale z drugiej strony nie widzę najmniejszej potrzeby opowiadania (ani tym bardziej wykłócać się, czy żalić, bo to bez sensu. Co by zresztą to dało?) tego kobietom, które poznaję. Co innego, gdybym był w długim związku. Wtedy jeśli uznam, że partnerka ma prawo lub powinna znać moje zdanie (czyli w praktyce np. mnie o to zapyta), to jej powiem (oczywiście NIE będę jej go narzucał – ma prawo myśleć inaczej). A jeśli ona tego nie akceptuje, to droga wolna. Są inne kobiety.
Tak w ogóle Wujku, to chyba nie przemyślałeś sobie dobrze tematu, zanim napisałeś artykuł. Czy uważasz, że to sprawiedliwe, że w przypadku rozwodów 97% kobiet dostaje prawo do opieki, a tylko 3 % mężczyzn. Czy to jest dobre dla tych dzieci? Lepsza jakakolwiek matka, niż dobry ojciec – tak ma wyglądać wychowywanie dzieci? Czy to sprawiedliwie tak traktować tych mężczyzn, którzy często są naprawdę dobrymi ojcami? Zasłużyli sobie czymś na to?
Nie pomyślałeś też pewnie o tym, że to że tak wielu facetów ma zaniżoną samoocenę, co przekłada się na ich całe życie, łącznie z kontaktami z kobietami, wynika z tego, o czym pisze autor. I tylko dlatego właśnie może istnieć twoja witryna i jest na nią zapotrzebowanie. Tak jesteśmy wychowywani.
I czy według ciebie sprawiedliwym/godnym/dobrym społecznie czy jakkolwiek to nazywasz w swoim umyśle jest, że wiek emerytalny mężczyzn jest o 5 lat wyższy, mimo, że żyją aż 8 lat krócej od kobiet? Może ty nie pracujesz na etacie, ale 95% facetów niestety tak i co im przyjdzie z tej pracy, skoro “wolnością” na emeryturze pocieszą, jeśli w ogóle tak można o tym mówić, co najwyżej kilka lat i to w wieku, gdy już naprawdę niewiele będę mogli, bo zdrowie im nie pozwoli? I nie chodzi mi tu o to, żeby zwiększać wiek emerytalny kobiet, bo to się mija z celem. Nie interesuje mnie żadna wojna między płciami, ani myślenie typu “wet za wet. dowalić sukom” itp głupoty. Nie. Należy obniżyć wiek emerytalny mężczyzn. Naprawdę nie chciałbym, żeby kiedyś mój syn wychowywał się i wyrastał w takim chorym systemie, w jakim teraz my żyjemy. Jasne, mogę go nauczyć bycia prawdziwym facetem, ale co, jak mnie zabraknie? No zastanów się Wujku. Kolejny nieszczęśliwy mężczyzna, któremu wyrastanie w naszej kulturze spieprzyło życie?
Co do wypowiedzi Agaty (w ogóle to od kiedy zdanie jakiejś kobiety jest aż tak ważne?), to czy faceci, którzy z taką łatwością są zabijani na wojnach – i nie mówię o żołnierzach, ale o cywilach – to giną też przez tytoń i alkohol, czy może jednak od kul ludzi, którzy nie przejmują się ich życiem? Może jednak po prostu życie tych mężczyzn jest tak mało cenne dla wroga, że łatwo przychodzi im ich zabijać, jak pisze autor. Trochę logiki drogie dzieci.
Inny przykład. Z życia wzięty. Mój najlepszy przyjaciel wykrwawił się w karetce po wypadku, ponieważ szpital uznał, że nie mają dla niego miejsca i odesłał go do innego szpitala. Po drodze zmarł. Czy to jest może sprawiedliwe albo dobre? Chyba jednak coś jest nie tak z tym cenieniem życia mężczyzn, nie uważasz Wujku… Agato? Bo kto jak kto, ale on był najlepiej radzącym sobie w każdym aspekcie życia, łącznie z kobietami, facetem jakiego znałem. Był naprawdę szczęśliwym gościem, wszyscy go uwielbiali, miał wszystko. Więc NIE! To nie tytoń go zabił, ani nie alkohol, ani żadna nieudolność życiowa. Zabiła go obojętność.
Więc Wujku, zanim powiesz coś głupiego i zaczniesz obrażać za poglądy kogoś, kogo nawet nie znasz i nie wiesz, jakie motywy nim kierują, zastanów się wcześniej dobrze 3 razy, bo od tych twoich Alfa-mądrości robi się czasami mdło.
PS. Tak na marginesie. Autor wspomniał coś o tym, że gorzej społecznie widziane jest uderzyć kobietę, niż mężczyznę. Często jest tak, że faceci np. w małżeństwach dają się bić i poniżać kobietą tylko dlatego, że wpojono im, że “dziewczynek się nie bije”, co jest po prostu śmieszne. Wiesz dlaczego Don Frye (były zawodnik UFC), powiedział, że ostatnimi prawdziwymi mężczyznami na świecie są Rosjanie? Bo tam by coś takiego w życiu nie przeszło. Rosjanie traktują kobiety równo jak facetów, a nawet uważają się za lepszych, zupełnie przeciwnie do Polaków i Zachodu. Rosjanie po prostu znają swoją wartość. Pojedź na Wschód Wujku i przekonasz się, co to znaczy być tym prawdziwym Alfa.
Co do sytuacji jak powyżej, ja mam zasadę, że po prostu nie biję słabszych, z wyjątkiem sytuacji, kiedy naprawdę sobie na to zasłużą, albo w obronie własnej.
Hm… dziwne, przed chwilą mojego wczorajszego komentarza nie było, a teraz gdy wrzuciłem drugi raz nagle się pojawił. Nevermind… powyższy możesz skasować a słowa o tym, że nie przyjmujesz krytyki uznaj za niebyłe.
Czytając powyższą dyskusję na temat wad systemu patriarchalnego nie mogę się nadziwić skrótom myślowym przyjmowanym przez wszystkich autorów. Albowiem “System patriarchalny” NIE został wcale narzucony kobietom przez mężczyzn. Jest to system POLITYCZNY narzucony poddanym przez panujących. Podobało się książętom by pospólstwo pilnowało się samo. Więc wyznaczyli nadzorców nie pytając nikogo o zdanie.
System pozostał po upadku rządów feudalnych inkorporowany przez kościół chrześcijański i przyjęty jak część doktryny, przetrwał rewolucję przemysłową i demokratyzację społeczeństw, aż wreszcie kobiety wyzwoliły się korzystając z prawa do dysponowania majątkiem małżeńskim “w imię potrzeb dzieci” prowadzonego do prawodawstwa rodzinnego w krajach Zachodu. Tymczasem mężczyźni pozostali w systemie wymuszającym posłuch motłochu i hierarchię społeczną stawiająca wyżej “demokratycznie” wybranych reprezentantów nad wyborcami.
Dotyczą ich wszystkie restrykcje związane z płcią: służba wojskowa, późny wiek emerytalny, brak ochrony prawnej w zawodach szczególnie niebezpiecznych, ustawowe utrudnienia kontaktów z dziećmi czy rozwodowe konfiskaty części majątku. Tylko mężczyzn spotyka bezprawie podczas interwencji policji wezwanej przez cwaną zonę planującą rozwód czy bezpodstawne oskarżenia o molestowanie własnych dzieci.
Tysiące lat temu ktoś wymyślił, że skłóceni poddani mają mniejsze ciągoty do buntu, skoro na codzień zajmują się skakaniem sobie do oczu. Divide et impera. I tak to funkcjonuje aż do dziś…
W kwestii wychowania: kobietom na siłę wpaja się przekonania typu: “możesz wszystko”, “świat jest twój”, z kolei mężczyźnie mówi się jedynie o tym, co w życiu musi, jakby przygotowując słabszego przedstawiciela gatunku na ciężką przeprawę przez życie. Dlatego kobiety lepiej radzą sobie ze stresem, a mężczyźni często wyrastają na frustratów.