Dziewczyna siedziała w kafejce całkiem sama. Czytała jakąś tam książkę. Facet dosiadł się do niej w odległości kilku metrów, tak żeby mógł swobodnie zagadać. Powiedział coś na temat książki, co miało być zabawne.
Niestety ona nie zrozumiała żartu i nastąpił moment niezręcznej ciszy… przez tą chwilę ona cały czas parzyła na niego zdziwionym wzrokiem „jak gdyby chciała powiedzieć: O co ku..a Ci chodzi człowieku?”. Po chwili wzrok wyrażał już nie tylko zdziwienie, ale wręcz zażenowanie czy „obrzydzenie”.
On zamarł. Zrozumiał, że numer z żartem nie poszedł tak jak powinien i natychmiast chciał się wykaraskać z tej sytuacji. Powiedział następny „sprytny” żarcik, licząc, że tym razem zadziała. Znowu nic. Zrobiło się jeszcze bardziej niezręcznie.
Nic to pomyślał facet. Skoro powiedziałem A to i powiem B, jeszcze się z tego wykaraskam.
W przypływie oświecenia, powiedział:
“Hmm… chciałem być sprytny, ale widzę, że się wygłupiłem. Po prostu nie wiedziałem jak do Ciebie zagadać.”
Atmosfera się trochę rozluźniła.
Z jej twarzy zniknęło obrzydzenie, a pojawił się szczery i przyjacielski uśmiech. Powiedziała:
„Nic się nie stało, niezła próba”
Uśmiechnął się i powiedział: „Wiem, że nie”
Ona też się uśmiechnęła…
Po co o tym piszę?
Czytaj dalej »